poniedziałek, 2 stycznia 2012

Dwa cytaty na nowy rok


"Behawiorysta Burrhus F. Skinner twierdzi, że ludzie żyją w dwóch typach środowisk: pierwsze produkuje godność, drugie - wolność. W pierwszym środowisku walczysz o przetrwanie, życie automatycznie ma sens, ale nie masz wolności, bo wiele rzeczy musisz. To jesteś ty w czasie okupacji. Masz dużo godności, nie masz wolności. W drugim środowisku walczyć nie musisz, możesz robić, co chcesz. Ale jesteś sam, nikogo nie interesujesz, dyscypliny i sensu życia nikt ci nie narzuca, musisz je znaleźć w sobie.
To trudne."

"Dobre życie kojarzy mi się z tańcem. Rzeczywistość nieustannie się zmienia, trzeba podążać za jej ruchami. Niektórzy interpretują życie jako walkę, ale nie mają wielkich szans. Z czasem na pewno nie wygrają. Zamiast walki możesz wybrać współpracującą aktywność. Jak w seksie albo w tańcu - te dwie czynności to najlepszy obraz współpracy. Musisz być w ruchu, miękki, elastyczny, słuchać muzyki i śledzić ruchy partnera. Jest przypowieść o dwóch Żydach, którzy musieli przejść po linie nad przepaścią. Pierwszy przeszedł. 'Jak ci się udało?!' - krzyczy drugi ze swojego brzegu. 'Nie wiem. Jak mnie przechylało w lewo, to się odchylałem w prawo'. Cała tajemnica. Karl Jaspers mówił to samo: są takie chwile w życiu, kiedy musisz się przycisnąć, są też takie, w których - jak rzeczywistość cię przyciska - musisz sobie odpuścić. I najważniejsze, żeby umieć je od siebie odróżnić."

Zachwyt nad fałdą spodni - rozmowa z dr. Bartłomiejem Dobroczyńskim

czwartek, 29 grudnia 2011

Instrukcja Obsługi Człowieka

Drugi raz pod rząd czytam książkę, która jest takim trochę przewodnikiem po ludziach. Gdyby nie męczące sny, może nawet udałoby się osiągnąć względny spokój w głowie - mimo trudnej sytuacji współlokatorskiej. Albowiem znów jesteśmy tu we trójkę. Manewruję więc między manią a depresją towarzyszy, spaceruję po mieszkaniu jak po labiryncie nastrojów, szukając własnego miejsca. "Letko" nie jest. Za dużo ścian. 

Dziś w samochodzie fragment "Lovesong" Cure'ów, musiałam jednak z żalem wysiąść nie dosłuchawszy do końca. Wracam, a tu to samo, tylko mruczy Adela. I zaraz na myśl przychodzi mi Jungowska synchroniczność, bo wcześniej bardzo zastanawiałam się nad tym, czego nam potrzeba na nowy rok. Po długim i dość bolesnym we wspomnieniach rozliczeniu dwunastu miesięcy, wystarczyło kilka słów i melodia...

However far away...
However long I stay...
Whatever words I say..
.

Życzę Wam i sobie w nowym roku w zasadzie dwóch rzeczy. 
Po pierwsze, żebyśmy wierzyli, pamiętali i wiedzieli, że każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, i że warto "nowego" próbować - poznawać nowych ludzi, przeżywać nowe uczucia, choćby na początku napawało nas to lękiem. Nie dajmy się zakuć w starych zaśniedziałych pancerzach strachu. 

Po drugie, bardzo ważne, żebyśmy głęboko wiedzieli, gdzieś w środku, że nigdy przenigdy nie jesteśmy zupełnie pozostawieni sami sobie. Że żadna nasza łza nie ląduje w beznadziejnej samotności. Że na pewno jest coś takiego, jak miłość bezwarunkowa i każdy zasługuje na to by jej doświadczyć.
Buzi



czwartek, 15 grudnia 2011

To tylko chwila, może dwie

Wmawiam sobie spokój i czasami to działa. I jeszcze, że jestem urodziwa i szczupła, i to czasami też się zgadza. Mantra, medytacja, albo a f i r m a c j a. Układam na półkach
w głowie swój rodzinny bałagan. Niezałatwione sprawy z zaświatami i hierarchię wartości relacji tu, na ziemi. Trudne.

I jeszcze raz proszę o spokój.

Wyobrażam sobie, że mój dryfujący w nieznanym kierunku związek, jest ocalony. 
I albo dopływa do jakiegoś miłego portu, albo rusza w ciekawym kierunku.
Optymizm w takich chwilach bywa poza zasięgiem. 
Zostają tak świąteczne rzeczy jak wiara, nadzieja i inne cuda.


Co było wczoraj odeszło w cień niepamięci. 
Niech się święci cud.

Clocharde i wielki tuz
Odważny i ten, co się boi
Wszyscy równi wobec czasu i płomienia
Na moim podwórku blues
Na zegarze wieczór 
Nie czekaj tylko żyj, bo...
[Soyka]

poniedziałek, 28 listopada 2011

Break on through to the other side

Obłożona książkami, kotami i kartami, zaczęłam autoterapię.

You know the day destroys the night
Night divides the day
Tried to run
Tried to hide...We chased our pleasures here
                       Dug our treasures there
                       But can you still recall
                      The time we cried ...

 I found an island in your arms
Country in your eyes
Arms that chain
Eyes that lie ...
Break on through to the other side

czwartek, 17 listopada 2011

świat się stał wielorybem


Dostałam dziś kopertę z wiadomością. Koperta w kolorze papieru do pakowania paczek na pocztę, takich paczek, co się jeszcze na nich sznurek wiązało. Nie wiem, czy sznurek był bardziej do noszenia, czy żeby się papier nie rozpakował. W środku kartka A4, biała, times new roman chyba.

Jadę na najbliższy parking pod hipermarketem, żeby tę kartkę wyciągnąć z tej koperty
i przeczytać, bo ciągle nie wiem co jest w środku. I myślę sobie już, co odpowiem na tę wiadomość. Może, że dziękuję za takie mądrości, ale coś tam... Albo, że dziękuję, ale sytuacja jest trochę inna, niż Pan Szanowny zakłada... Albo, że spoko, może spróbuję.

Kilka spojrzeń na poszczególne wersy, potem od początku całość, potem myśl, żeby nauczyć się na pamięć, że może włożyć do kieszeni koszuli na piersi. 

Proszę, przekaż moje DZIĘKUJĘ, to wszystko co zdołałam wydumać w wiele razy redagowanym smsie do "kuriera" koperty. Nadawcy w życiu na oczy nie widziałam.

Bywało, że pocieszali mnie różni ludzie, mniej lub bardziej znajomi. A i okazji ku temu kilka poważnych było. Ale tak mocne odczucie podniesienia na duchu do dziś było mi obce. Dostałam między oczy, dosłownie, strzał emocji tak niespodziewanych, tak intensywnych, że osłabiło mnie to na resztę dnia. Ale w bardzo oklepanej kategorii „wiara i nadzieja” mam plus 100/100. 

Tymczasem oglądamy na jedynym ulubionym kanale Travel program o Azorach.  
Gdzie my kurwa żyjemy, listopad -5 i ciągle ciemno, skrobanie szyb o 7.30, oswojony alkoholizm, świece z pszczelego wosku palone w sypialni, żeby nie śniły się trupy przerabiane na bigos... Podczas gdy gdzieś na środku Atlantyku, ktoś nurkuje z waleniami w wodzie, która ma 18 stopni zimą. Marzenie  Z. (trzymam kciuki za jego szczęście) o wypasaniu owiec w miłym miejscu, jest przy tym niczym chęć na kanapkę  z dużą ilością majonezu.


"Aniele Boży, mój stróżu proszę
ty przy mnie dzisiaj stój jak nigdy bo
świat się stał wielorybem,
który połknąć mnie chce, mówiłam
a Anioł ziewał
bo dobrze wiedział,
że świat jest piękny i któregoś dnia
sam mi wpadnie w ramiona
lecz na wszystko jest czas" 
[kayah, anioł wiedział] 
 

niedziela, 23 października 2011

Dwa cytaty na ciężkie czasy

“Dążycie do absolutnej doskonałości, a ja wolałabym taką niedoskonałość, że się przewraca kartkę… Trochę jakichś maleńkich szelestów, pomruków. Życie powinno trochę szemrać, szeleścić…"
[Wisława Szymborska]

                                                 
"W świecie jest o wiele więcej dobra, niż zła.
Trzeba tylko mieć oczy szeroko otwarte.
I to, co może się wydawać serią niefortunnych zdarzeń,
tak naprawdę będzie pierwszym krokiem w podróży.
(...)
zawsze jest coś, co trzeba wynaleźć, przeczytać, lub ugryźć.
I coś co trzeba zrobić,żeby stworzyć azyl. Nieważne, jak mały."

[Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń]