czwartek, 15 grudnia 2011

To tylko chwila, może dwie

Wmawiam sobie spokój i czasami to działa. I jeszcze, że jestem urodziwa i szczupła, i to czasami też się zgadza. Mantra, medytacja, albo a f i r m a c j a. Układam na półkach
w głowie swój rodzinny bałagan. Niezałatwione sprawy z zaświatami i hierarchię wartości relacji tu, na ziemi. Trudne.

I jeszcze raz proszę o spokój.

Wyobrażam sobie, że mój dryfujący w nieznanym kierunku związek, jest ocalony. 
I albo dopływa do jakiegoś miłego portu, albo rusza w ciekawym kierunku.
Optymizm w takich chwilach bywa poza zasięgiem. 
Zostają tak świąteczne rzeczy jak wiara, nadzieja i inne cuda.


Co było wczoraj odeszło w cień niepamięci. 
Niech się święci cud.

Clocharde i wielki tuz
Odważny i ten, co się boi
Wszyscy równi wobec czasu i płomienia
Na moim podwórku blues
Na zegarze wieczór 
Nie czekaj tylko żyj, bo...
[Soyka]

poniedziałek, 28 listopada 2011

Break on through to the other side

Obłożona książkami, kotami i kartami, zaczęłam autoterapię.

You know the day destroys the night
Night divides the day
Tried to run
Tried to hide...We chased our pleasures here
                       Dug our treasures there
                       But can you still recall
                      The time we cried ...

 I found an island in your arms
Country in your eyes
Arms that chain
Eyes that lie ...
Break on through to the other side

czwartek, 17 listopada 2011

świat się stał wielorybem


Dostałam dziś kopertę z wiadomością. Koperta w kolorze papieru do pakowania paczek na pocztę, takich paczek, co się jeszcze na nich sznurek wiązało. Nie wiem, czy sznurek był bardziej do noszenia, czy żeby się papier nie rozpakował. W środku kartka A4, biała, times new roman chyba.

Jadę na najbliższy parking pod hipermarketem, żeby tę kartkę wyciągnąć z tej koperty
i przeczytać, bo ciągle nie wiem co jest w środku. I myślę sobie już, co odpowiem na tę wiadomość. Może, że dziękuję za takie mądrości, ale coś tam... Albo, że dziękuję, ale sytuacja jest trochę inna, niż Pan Szanowny zakłada... Albo, że spoko, może spróbuję.

Kilka spojrzeń na poszczególne wersy, potem od początku całość, potem myśl, żeby nauczyć się na pamięć, że może włożyć do kieszeni koszuli na piersi. 

Proszę, przekaż moje DZIĘKUJĘ, to wszystko co zdołałam wydumać w wiele razy redagowanym smsie do "kuriera" koperty. Nadawcy w życiu na oczy nie widziałam.

Bywało, że pocieszali mnie różni ludzie, mniej lub bardziej znajomi. A i okazji ku temu kilka poważnych było. Ale tak mocne odczucie podniesienia na duchu do dziś było mi obce. Dostałam między oczy, dosłownie, strzał emocji tak niespodziewanych, tak intensywnych, że osłabiło mnie to na resztę dnia. Ale w bardzo oklepanej kategorii „wiara i nadzieja” mam plus 100/100. 

Tymczasem oglądamy na jedynym ulubionym kanale Travel program o Azorach.  
Gdzie my kurwa żyjemy, listopad -5 i ciągle ciemno, skrobanie szyb o 7.30, oswojony alkoholizm, świece z pszczelego wosku palone w sypialni, żeby nie śniły się trupy przerabiane na bigos... Podczas gdy gdzieś na środku Atlantyku, ktoś nurkuje z waleniami w wodzie, która ma 18 stopni zimą. Marzenie  Z. (trzymam kciuki za jego szczęście) o wypasaniu owiec w miłym miejscu, jest przy tym niczym chęć na kanapkę  z dużą ilością majonezu.


"Aniele Boży, mój stróżu proszę
ty przy mnie dzisiaj stój jak nigdy bo
świat się stał wielorybem,
który połknąć mnie chce, mówiłam
a Anioł ziewał
bo dobrze wiedział,
że świat jest piękny i któregoś dnia
sam mi wpadnie w ramiona
lecz na wszystko jest czas" 
[kayah, anioł wiedział] 
 

niedziela, 23 października 2011

Dwa cytaty na ciężkie czasy

“Dążycie do absolutnej doskonałości, a ja wolałabym taką niedoskonałość, że się przewraca kartkę… Trochę jakichś maleńkich szelestów, pomruków. Życie powinno trochę szemrać, szeleścić…"
[Wisława Szymborska]

                                                 
"W świecie jest o wiele więcej dobra, niż zła.
Trzeba tylko mieć oczy szeroko otwarte.
I to, co może się wydawać serią niefortunnych zdarzeń,
tak naprawdę będzie pierwszym krokiem w podróży.
(...)
zawsze jest coś, co trzeba wynaleźć, przeczytać, lub ugryźć.
I coś co trzeba zrobić,żeby stworzyć azyl. Nieważne, jak mały."

[Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń]



poniedziałek, 17 października 2011

honestly?

Nie chce mi się gadać. Nie mam ochoty na spotkania, które zaczynałyby się od odpowiedzi na "co słychać?". Jeśli mam ochotę rozmawiać, to zazwyczaj z tymi,
z którymi lubię też milczeć. Jak po pogrzebie mamy Magika w sobotę. 

Niedziela bezmyślna, za dużo tv u Babci, za dużo pizzy. 
Wciąż za mało samotności w ciszy.

We’ve had conversations
About the past
It’s taken long enough to see
Your true colours
You’ve got so many baby
You’re like a fuckin rainbow
Just let me revel in your blue notes
[Fink, Honesty]

niedziela, 9 października 2011

Countless lovers under cover of the street

Jakież było moje zdziwienie, gdy w pewnej komercyjnej stacji, w pewnym popularnym programie ujrzałam Basistę, tak, TEGO Basistę.

Ma talent chłopak, oj ma. :)