wtorek, 17 kwietnia 2012

and so it is

Wcale nie czuję, że zrobiłam z siebie naiwną idiotkę, ani że nie mam honoru.
Gdyby miało odnieść to skutek, taki jaki bym chciała, zrobiłabym to pewnie jeszcze raz.
Bo o miłość się walczy do końca. A co jeżeli czyjaś miłość skończyła się wcześniej niż moja? Nie godzę się na to, dyskutuję sama ze sobą całymi nocami i nie wyciągam konkluzji. 

Zostały jeszcze śpiwory w szafie, nie doczekały sezonu biwakowego, wędki w piwnicy, ciuchy w koszu na rzeczy do prania (które już uprałam)... Mój rower zimujący u jego dziadków. Abonamenty telefoniczne do rozdzielenia. No i coś co zajmie nieco więcej czasu, czyli firma.

Boli kurewsko, ale chyba najgorsze właśnie dotarło.

Nabroiło się
Nieraz i źle
Nie myśleć o tym źle

To jeszcze nie koniec

[Nabroiło się, VooVoo] 

wtorek, 10 kwietnia 2012

blood & tears

Odwołuję pierwsze zdanie poprzedniej notki. Otóż TVN zaserwowało mi "Zmierzch"
i bladego Edwarda. Ze wzruszenia nie mogłam zasnąć i wygooglowałam, że jest tego więcej!
Zamierzam właśnie zagłębić się w sagę.

Jak za starych dobrych czasów studenckich, gdy z E. wyszukiwałyśmy najbardziej nieprawdopodobne krwiste, filmowe historie (np. ta o wampirzycach lesbijkach).
Co prawda, kiedyś szanujące się wampiry niewiele miały do czynienia z hipsterami,
ale czas leci i gotyckie ideały odchodzą w zapomnienie...

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

don't look back in anger

Nie mam za bardzo chęci, by przeżywać rozstanie z kubełkiem lodów, butelką wina i melodramatem. Korzystam z zaproszeń Małej M. i pijemy herbatę oraz wodę z cytryną
w kuchni jej brata. Bo znowuż Mała M. jest "bezdomną ciężarną". Co prawda chwilowo, albowiem w ich mieszkaniu odbywa się totalny remont, ale też ma skomplikowaną sytuację lokalową.

Grupa wsparcia spełnia się w całej rozciągłości swojej nazwy. Zaś moja rodzina zachowuje się tak, jakbym to ja miała ich pocieszać, tłumaczyć i zapewniać, że sobie poradzę...

Tymczasem obserwuję feerię moich emocji, trochę próbuję je porządkować, a trochę czekam - co będzie. Póki co, doszłam do wniosku, że muszę okiełznać własną skłonność do gniewu. Nie do złości, bo dobrze jest sobie potupać nóżką, porwać papier, wyboksować poduszkę, rzucić kilka kurew w powietrze. Ale gniew prowadzi do chęci ukarania,
do skłonności do szantażu, do pokusy pokazania, kto tu jest ważniejszy.

Uczucia tłuką się gdzieś w środku, między głową a klatka piersiową, a na zewnątrz mam dwa zdezorientowane koty i kurz osiadający na gitarze i zdjęciach dobrych chwil, przywierconych do ściany.

piątek, 6 kwietnia 2012

Alleluja...

Ściskam świątecznie.
Nic nie kończy się definitywnie, bo jest początkiem nowego.
Dobrych, ciepłych, spokojnych Świąt.


And we can have forever
And we can love forever
Who wants to live forever?
Forever is our today

Who waits forever anyway?

środa, 4 kwietnia 2012

"Kołysz mnie"

Em się wyprowadził.
Kiedy już będzie to dno, żebym mogła się od niego odbić?


sobota, 25 lutego 2012

pictures of me


Remembering you running soft through the night
you were bigger, and brighter, and whiter than snow.
Screamed at the make-believe, screamed at the sky
and you finally found
all your courage to let it all go.

 
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. A po burzy przychodzi spokój. Będę po tym mądrzejsza. Nie od dziś wiem, że jestem mistrzem w usadzaniu siebie w małej chybotliwej łódeczce ochrzczonej "Wiara i Nadzieja" i wypychaniu się na szerokie wody kolejnych doświadczeń. Nie ja jedna.

Gdyby nie to wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatnich dziesięciu lat, nie byłabym sobą. Ale dziś może właśnie chciałabym być kimś zupełnie innym. I wszystkie życiowe mądrości wyciągnąć z zupełnie innych historii.

Przełączanie się na tryb terminatora jest widocznie opcją ratunkową. Wobec tego permanentne pozostawanie w czuwaniu wyraźnie osłabia. A ja lubię być silna. Lubię pokazać jak mocne mam nogi, jakie ładne mięśnie ramion, jak potrafię zawsze podnieść głowę, jak bardzo lubię dzielić się dobrym humorem, jak długo mogę tańczyć.

Nie chcę, żeby okazało się, że unicestwiłam siebie swoją własną siłą.

Remembering you,
How you used to be
slow drowned, you were angels
so much more than everything
...
Hold for the last time
then slip away quietly
Open my eyes but I've never seen anything.
 ...
There was nothing in the world
that I ever wanted more
than to never feel the breaking apart of
all my pictures of you.
[Cure, Pictures Of You]