wtorek, 14 lutego 2017
wtorek, 5 stycznia 2016
Kiełbasa
Marynuję śledzie, zastygam galaretę… Zastygam w
postanowieniu, że otóż nic mnie nie wkurwi tak, żeby mnie sparaliżować lub
doprowadzić do agresji. Oczywiście będę dawać upust(y) emocjom, ale nie na
tyle, żeby się potem wstydzić lub żałować.
Święta po raz drugi. Prawosławne, znów topię karpia w
żelatynie; po śmierci Mamy robiłam to, bo
myślałam, że w końcu ktoś musi i było trudno (w sensie umiejętności),
dziś, bo tęsknię za smakiem i poszło szybko. Dorastam zresztą do wielu myśli o
Niej i o dzieciństwie.
Babcia się przewróciła. Nie, nie przekręciła, ale jest
kontuzjowana. W związku z tym ona pokazuje palcem, ja smażę, zawijam, zapiekam. Sypię ingredientsy
do ciasta, kapusty, pasztetu. Zmywam tace, foremki. Układam w lodówce. Mówi
„czosnek przyduś” i choćbym dusiła z całego serca, to tak jak ona nie wyduszę
przecież. Ale czerpię i uczę się, bo kurwa mać mam wrażenie, że to ostatnia okazja.
Kiełbasę robiliśmy. Babcia mówi „wy to mur stawiać
moglibyście”, że niby my tacy bez słów zgodni we wpuszczaniu mięsa w kiszkę. Mur
może i tak.
środa, 23 grudnia 2015
Ciekawe kogo widzisz, gdy na mnie patrzysz
Pa pa kochanie. Pranie. Po co.
Po co
sobie wyobrażać, że to plaża, skoro to tylko w kieszeniach piach.
Piasku ziarenka w Twoich rękach.Zaraz będzie nuklearny grzyb. Pomyślę zostań, a powiem idź.
Czy to, że tego chcę, to dla Ciebie dostateczny powód, żeby być?
Zaraz będzie pozamiatane. Co powiedzieć Twojej Mamie?
Do znudzenia, Bukartyk się zapętlił.
A Ty na zawsze wychodzisz? Wynieś śmieci, pranie powieś. Pa pa.
Gdzie się wybierasz?
Za lat siedem osiem zgodzisz się na każdy kierat
Czemu nie teraz?
wtorek, 1 grudnia 2015
piątek, 23 października 2015
No hello
Takie „hello” jak się wita kogoś znaczącego, po latach. A
tajemnica tych lat jest pomiędzy zgłoskami, a jednocześnie w całym słowie jest poczucie, że mimo tego, można gadać jak
zawsze, choć wiele się wydarzyło. I to co napisała autorka przed premierą
singla – wszystko tak mi się ładnie skleja w poczucie, że „obie wiemy o co
chodzi”. Albo doskonałe wyczucie wielkiej machiny marketingowej, albo naprawdę
Adele dopilnowała autentyczności.
I’m sorry,
for breaking your heart
But it don’t
matter, it clearly doesn’t tear you apart anymore
piątek, 15 maja 2015
dot.com
Jestem w kropce. Kropeczka okrągła, przewracam się w niej od
dłuższego czasu, jak w bębnie pralki. Mam dylematy przyziemne, pudelkowe. Gminne.
Może za mąż bym poszła, a może chciała mieć dziecko. A czasami o zgrozo,
bardziej chciałabym mieć kolczyki i dżinsy z dziurami, albo też chciałbym mieć efekty w boksie. Zapisałam się na treningi, cierpię
zakwasy, chowam cycki, pracuję nad tym, by biodra nie pracowały jak na lekcji latino.
I se myślę, że w ogóle w życiu powinnam trzymać gardę. Kropeczka się obraca.
I se myślę, że w ogóle w życiu powinnam trzymać gardę. Kropeczka się obraca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)