wtorek, 1 grudnia 2015
piątek, 23 października 2015
No hello
Takie „hello” jak się wita kogoś znaczącego, po latach. A
tajemnica tych lat jest pomiędzy zgłoskami, a jednocześnie w całym słowie jest poczucie, że mimo tego, można gadać jak
zawsze, choć wiele się wydarzyło. I to co napisała autorka przed premierą
singla – wszystko tak mi się ładnie skleja w poczucie, że „obie wiemy o co
chodzi”. Albo doskonałe wyczucie wielkiej machiny marketingowej, albo naprawdę
Adele dopilnowała autentyczności.
I’m sorry,
for breaking your heart
But it don’t
matter, it clearly doesn’t tear you apart anymore
piątek, 15 maja 2015
dot.com
Jestem w kropce. Kropeczka okrągła, przewracam się w niej od
dłuższego czasu, jak w bębnie pralki. Mam dylematy przyziemne, pudelkowe. Gminne.
Może za mąż bym poszła, a może chciała mieć dziecko. A czasami o zgrozo,
bardziej chciałabym mieć kolczyki i dżinsy z dziurami, albo też chciałbym mieć efekty w boksie. Zapisałam się na treningi, cierpię
zakwasy, chowam cycki, pracuję nad tym, by biodra nie pracowały jak na lekcji latino.
I se myślę, że w ogóle w życiu powinnam trzymać gardę. Kropeczka się obraca.
I se myślę, że w ogóle w życiu powinnam trzymać gardę. Kropeczka się obraca.
piątek, 20 marca 2015
piątek, 13 marca 2015
Nie powiem Ci, jak żyć, ale warto brać w swoim życiu czynny udział
Po styczniowym szoku, lutowej beznadziejności nadszedł
marzec, któremu nie pozwoliłam, by miał charakter. Stłamsiłam go nakazami. Moje
nakazy, tak jak wewnętrzne postanowienia, są zależne od zbyt wielu czynników, np.
tego czy zimno i piździ, więc musiałam sięgnąć po środki zewnętrzne. Pomyślałam
sobie, czego nie robiłaś nigdy? Z czego szydziłaś? Co Cię ciekawi? I jeszcze
parę innych pytań sobie zadałam.
I poszłam na siłownię. Tak, na pakernię, gdzie hardkorowe
koksy w każdy poniedziałek – międzynarodowy dzień robienia klaty – modlą się do
żelastwa stojącego, leżącego, unoszonego nad głową. Żałuję, że picie wódki na
siłowni jest pozbawione sensu, bo przed niektórymi wyczynami walnęłabym sobie
chociaż 25g, żeby zobaczyć to z innej perspektywy. A wygląda to zupełnie bez
sensu. Siadasz, sapiesz. Minuta przerwy. I tak jeszcze 2 razy. Przesiadasz się,
czy tam przekładasz, sapiesz. Repeat.
Intuicja mnie jednak nie zawiodła. Trafiłam na S. Taka
bardziej umięśniona Marylin Monroe w legginsach. Piękna, mądra i dobra. Ale bezlitosna... „Ja Ci mówię kiedy koniec!”
gdy oszukuję z powtórzeniami. „Gdzie
jest uśmiech?!”, gdy wyraz cierpienia na mej twarzy wzruszyłby nawet Putina, „Jeszcze
raz!” gdy leżę i mam drgawki.
To był bardzo dobry pomysł. Bardzo się rozwijam kulinarnie
pakując pudełka z odpowiednią ilością węgli i białek do pracy. Bardzo lubię jak
ktoś kieruje moim życiem z poważnym
uzasadnieniem, że to dla mojego dobra. Mam nadzieję, że w następnym życiu pójdę
do wojska zamiast na siłownię. Dyscyplina robi mi dobrze na głowę.
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Wielka dama znów tańczy sama
Nie ma tego złego...Obejrzałam dokument z Krystyną Feldman i jeszcze z Tadeuszem Konwickim.
Kot rudy.
Wielkiej damie na kolanie usiadł wielki, czarny kot.
Kot rudy.
Wielkiej damie na kolanie usiadł wielki, czarny kot.
Mruży
ślepia, liczy
złote łzy,dama gładzi go pod włos.
Poszła dola i niedola, poszedł smutek, srebrny pan.
Wielka dama okręciła szal, no i dalej, dalej w tan
Poszła dola i niedola, poszedł smutek, srebrny pan.
Wielka dama okręciła szal, no i dalej, dalej w tan
Subskrybuj:
Posty (Atom)