niedziela, 9 grudnia 2012

it's a hard winters day, I dream away

Kurewsko trudne rozmowy, łatwe do odgadnięcia uczucia. Kawa nie smakuje, bo dzieli nas monitoring spojrzeń ludzi dokoła. Chwieję się i cały mindfulness idzie w pizdu. Supraski widok na jezioro i spacerujące po cienkim lodzie kaczki też jakoś nie uspokajają myśli. Zwykle wchłanianie natury dawało spokój, tym razem trzeba więc rozumu, a nie zmysłów, żeby się wyciszyć. Żeby się zrozumieć. Się i nawzajem. 

Rozstania i powroty, słowa, słowa, słowa. Wiem czego chcę. Nie wiem co dalej.

 
I kick it up
I kick it down
And every time I seem to fall in love 
Crash! Boom! Bang!
[bo przecież roxette to świetny pomysł na stylizację sylwestra]

sobota, 1 grudnia 2012

sex is on fire

Mój mój mój mój... Zawłaszczam całe to męskie jestestwo. Bywa ciężko, bo relacja momentami przybiera włoski charakter. Ale godzenie się ma smak i zapach najlepszej italiańskiej kuchni. Przy nim robię się miękka, robię się giętka, plastyczna, bo lubię jak mnie układa tak, żebym jak najlepiej się w niego wpasowała. A zaraz potem lubię się z nim siłować, choć wiem, że nie ma to najmniejszego sensu... Bo jeśli nie pokaże, że przecież jest tysiąc razy silniejszy, to przytuli mnie tak mocno i ciepło, że... ech...

Słucham kobiet. Wystukuję na jutubie koncerty Alicii, Pink i Beyonce nawet, patrzę na nie i uśmiecham się do kobiecości w ogóle. Mam trzydzieści jeden lat i nigdy nie czułam się tak dobrze ze swoim ciałem jak teraz, z gęsią skórką, gdy wsuwa mi dłonie pod bluzkę, kiedy ja właśnie usiłuję ugotować mu coś dobrego. 

wtorek, 27 listopada 2012

Mindfullness

Szkoda, że głębsze refleksje zwykle muszą być wynikiem wkurwu. Efekt uboczny w postaci posprzątanego na wkurwie mieszkania jest akurat pozytywny. Ale już czytam Santorskiego, oglądam buddystów, odpalam białą świecę i wracam do równowagi. Przypominam sobie, że nastawienie „jestem tu i teraz” jest dla mnie najlepsze z możliwych. Przecież tyle razy już to sprawdziłam.

niedziela, 25 listopada 2012

truth

Chciałabym uwierzyć, że to prawda.  W sensie, że jest w tym sens. Kochana E., bezlitosna logika mojej przyjaciółki mówi: Nie lękaj się, ale nie rób sobie nadziei. Wczoraj przebluesowałyśmy wieczór, odganiając facetów, którzy prawdopodobnie chodzili już do gimnazjum. Wczoraj przyznałam przed kimś innym, niż tylko przed sobą, że cała ta sytuacja znaczy coś więcej. I poczułam, dzięki Ci kochana E., że mam do tego prawo.

Nie mogę się uwolnić od "Try", a Pink naprawdę tańczy. 



sobota, 24 listopada 2012

Wielki Błękit

No to zanurzam się w lazurowych falach spojrzeń, rzucam się w poduszki wszechmocnych ramion, daję się unosić pod sufit (dosłownie, słowo honoru, facet potrafi mnie tak podnieść) by za chwilę zgięta wpół doświadczać rozkoszy tak jak lubię, gdy on mocno trzyma mnie w pasie i za biodra. 



She's turning blue
While I just sit and stare at you

poniedziałek, 19 listopada 2012

Wiera, Nadieżda, Lubow

Gdy mam być tą, która tchnie wiarę i podniesie na duchu, czuję się jak w scenie z „Desperado” 

 
Trzymam za rękę mojego Stróża i nic mnie nie powstrzyma.