wtorek, 12 lutego 2013

sexy back

Dobra motywacja to podstawa. Żeby w pół godziny z zapracowanej smętnej kobiety stać się pachnącą kochanką, która na gazie ma całkiem niezły sos do spaghetti z niczego, wystarczy dobrze zbudowany, zabawny brunet o cudnym niebieskim spojrzeniu
i niezaspokojona tęsknota za Nim właśnie.


Subtelnie niecierpliwy. Pod tymi dłońmi jestem jak rozgrzana modelina.

poniedziałek, 4 lutego 2013

And then she came like a hurricane

Luty otwiera się złymi snami. Już się ich nie boję, tylko nieswojo czuję się czekając, aż ich treść objawi się w rzeczywistości, jak to zwykle bywa. Intuicja i nadzieja wyciągają na powierzchnię, chwilę po tym, jak potrafią przytopić.



And then she came like a hurricane
A raven angel from a far away domain
She gave me more than any god could give
Breathtaking love, a reason to live

Hope

[Michał Wendeker]

środa, 30 stycznia 2013

Tom Petty spotyka Debbie Harry

Zupełnie spokojna jeszcze wczoraj, dziś zostałam uświadomiona po same krawędzie rozumu i wybita z ledwo co ustalonego rytmu. Więc będzie to wieczór stosowania najlepszego kleju (ze znieczuleniem) na rysy na sercu, kieliszkiem wina do szpachlowania śladów po kliku ostrych słowach.


wtorek, 29 stycznia 2013

na plusie

Oszroniony horyzont domaga się zdjęć. 0 na termometrze nie rokuje zimie, więc chłonę widoki. Mam ogromną chęć całkiem nagle skręcić kierownicę w leśną, boczną drogę, między te wielkie świerki oblepione czapami ze śniegu i … zniknąć.

Potrzebuję zmiany. Tnij, mówię, i za długie końce włosów lądują na podłodze.
Potrzebuję energii. Umawiam się, planuję wakacje na Bałkanach i odsuwam na bok wątpliwości.

Potrzebuję dobrych relacji. Więc planuję dalej.

Też chciałabym odmarznąć.



sobota, 19 stycznia 2013

sometimes

Dużo dzieje się w mojej głowie, mało na zewnątrz. Izolacja wspierana zimą, śniegiem, ograniczoną ruchliwością i wymówkami od grypy, zimna, kasy. To czego nie robię, bo mi się nie chce, czasami objawia się dosadnie jako właśnie niezrobione - znienacka - i przyprawia o wyrzuty sumienia. Chwilę później dziękuję Skrzydlatemu, że czuwa, ale podskórnie dziwię się, ile to ja mam, mimo wszystko, szczęścia w tym moim byciu.


O krok od zerwania spotkań z Panią P. , a ta uświadamia mi kilkoma celnymi pytaniami, że to tylko próba ucieczki. Uciekam od spotkań, od prawdziwych ruchów, od decyzji, które świadczyłyby, że nie czekam na mannę z nieba.


Brak mi motywacji. Samotność, jak śpiewał Rysiu, to przecież trwoga.

 I drive on her streets 'cause she's my companion
I walk through her hills 'cause she knows who I am
She sees my good deeds and she kisses me windy
I never worry,now that is a lie




poniedziałek, 14 stycznia 2013

El tango the Roxanne

Czarna koronka obejmuje udo. Cienki czerwony obcas stuka w terakotę.
On lubi jak kołyszę biodrami. 
 
Feelings I can't fight
You're free to leave me, but just don't decieve me