Praca, potem codziennie biegiem do szpitala, duszne niedomyte ubikacje i sale, biegiem do domu, byle jaka kolacja, przełączana w nieskończoność drzemka - rano zamiast budzika. Nieudana operacja, bliska mi osoba słaba, wymęczona. Ja z jednej strony bezsilna, z drugiej działająca jak maszynka.
Schemat złamał Em. "Przenocujemy w namiocie?" Chwila pakowania, jakieś 40 km,
i brzozy szumiące bielą na zielonej tafli wody, ognisko, joint, inna perspektywa. Rano powrót do kieratu, ale już z czymś innym w głowie.
Czasami najprostsze sposoby są najtrudniejsze do wymyślenia, gdy człowiek jest już tak zaplątany w wynajdywanie wyjść z labiryntu, że nie bierze pod uwagę pójścia prosto przed siebie.
poniedziałek, 18 lipca 2011
niedziela, 10 lipca 2011
koper, ogórki i inni
Niejednokrotnie przekonałam się, że świat z perspektywy babcinych działkowych zagonków jawi się zupełnie inaczej, niż zza szyby korporacyjnego samochodu.
Oprócz szczerego życzenia, aby w trudnych chwilach zamieniać się w biedronkę na metrowym koprze, pośród ogórków, przychodzą mi do głowy wnioski o wiele cenniejsze i jakoś lepsze po prostu, niż gdziekolwiek indziej.
Oprócz szczerego życzenia, aby w trudnych chwilach zamieniać się w biedronkę na metrowym koprze, pośród ogórków, przychodzą mi do głowy wnioski o wiele cenniejsze i jakoś lepsze po prostu, niż gdziekolwiek indziej.
środa, 6 lipca 2011
NO WOMAN, NO SMILE
Lubię trafiać na wesołe, mądre kobiece oczy. Czasami jest tak, że złapię się wzrokiem
z jakąś babeczką i od razu obie wiemy, że JESTEŚMY OK.
Porozumienie ponad okolicznościami.
Ostatnio zdarzyło mi się takie sprzężenie po chrzcie znajomego malucha w kościele,
a zajmując miejsca przy stole na chrzcinach, obie już pilnowałyśmy, aby usiąść blisko siebie. To co się dzieje później, to już pośrednie efekty. Doszukiwanie się wspólnych znajomych, albo upodobań (muzycznych? kulinarnych? whatever), tematy do rozmowy spadają z nieba, wymiana nr tel.... itd.
Fajne dziewczyny mają fajne podejście do swoich byłych i aktualnych chłopaków, do swoich dzieci, romansów, a nawet do jedzenia tonącego w kremie ciasta.
No i jak się na taką trafia, to się po prostu wie. Się wie.
z jakąś babeczką i od razu obie wiemy, że JESTEŚMY OK.
Porozumienie ponad okolicznościami.
Ostatnio zdarzyło mi się takie sprzężenie po chrzcie znajomego malucha w kościele,
a zajmując miejsca przy stole na chrzcinach, obie już pilnowałyśmy, aby usiąść blisko siebie. To co się dzieje później, to już pośrednie efekty. Doszukiwanie się wspólnych znajomych, albo upodobań (muzycznych? kulinarnych? whatever), tematy do rozmowy spadają z nieba, wymiana nr tel.... itd.
Fajne dziewczyny mają fajne podejście do swoich byłych i aktualnych chłopaków, do swoich dzieci, romansów, a nawet do jedzenia tonącego w kremie ciasta.
No i jak się na taką trafia, to się po prostu wie. Się wie.
wtorek, 14 czerwca 2011
Is just the nature of my game
Dwa pogrzeby, finansowe wciągające bagienko, jakiś bezsensowny "remont" u Babci.
To be continued...
Ścieżki wyboru, bo w końcu zawsze jakieś są, zaciskają się w oślizgły węzełek.
Nie wiem, czy bardziej śmierdzi spirytusem czy siarką.
Chciałabym zarządzić jakiś odwyk. Nie tylko sobie. Wytrwać w postanowieniach typu: jeść częściej niż 2 x dziennie i coś innego niż otręby rano i byle co wieczorem Oczyścić się ze złych emocji. Nie dać się wciągać w rodzinną szamotaninę, nie być zakładnikiem oczekiwań. Nie mieć żalu, ale i nie dać się wykorzystywać.Intuicja i karty dają znać.
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game
[Rolling Stones, Sympathy For The Devil]
To be continued...
Ścieżki wyboru, bo w końcu zawsze jakieś są, zaciskają się w oślizgły węzełek.
Nie wiem, czy bardziej śmierdzi spirytusem czy siarką.
Chciałabym zarządzić jakiś odwyk. Nie tylko sobie. Wytrwać w postanowieniach typu: jeść częściej niż 2 x dziennie i coś innego niż otręby rano i byle co wieczorem Oczyścić się ze złych emocji. Nie dać się wciągać w rodzinną szamotaninę, nie być zakładnikiem oczekiwań. Nie mieć żalu, ale i nie dać się wykorzystywać.Intuicja i karty dają znać.
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game
[Rolling Stones, Sympathy For The Devil]
wtorek, 7 czerwca 2011
Herbert na dziś
Pijacy są to ludzie, którzy piją do dna i duszkiem.
Ale krzywią się, bo na dnie widzą znów siebie.
Przez szyjkę butelki obserwują dalekie światy.
Gdyby mieli silniejszą głowę i więcej smaku, byliby astronomami.
Myślę sobie, że chciałabym znów być kosmicznym kadetem. Żeby wielkie żółte dźwigi podtrzymywały chmury.
Ale krzywią się, bo na dnie widzą znów siebie.
Przez szyjkę butelki obserwują dalekie światy.
Gdyby mieli silniejszą głowę i więcej smaku, byliby astronomami.
Myślę sobie, że chciałabym znów być kosmicznym kadetem. Żeby wielkie żółte dźwigi podtrzymywały chmury.
piątek, 20 maja 2011
Tyle życia do przebrania, byle życie dało żyć.
Że niby koniec świata jutro o 18.00. Em pojechał na ryby. Nie, że uznał, że śmierć nad Kanałem Szymońskim będzie najpiękniejsza. Ot tak, pojechał, ryby łowić.
Ja zaś chwilę rozważałam, czy to dobrze, czy źle, że wszystko pierdolnie i czy będę wtedy sama i będę się bać, czy np. będę akurat prasować grzywkę prostownicą (jedziemy jutro na czadowy koncert w bardzo ładnym miejscu, ale w sumie nie wiadomo czy dojedziemy). Wolałabym jednak zginąć pijąc piwo z dziewczynami...
Z jednej strony, w obecnej sytuacji, uwolniłabym się samoistnie od wielu zmartwień,
z drugiej, nie miałabym szansy zacząć od tzw. początku. Chyba, że jako pierwotniak pantofelek jakiś.
z drugiej, nie miałabym szansy zacząć od tzw. początku. Chyba, że jako pierwotniak pantofelek jakiś.
Z trzeciej strony jednak byłoby mi żal. No bo co jest, proszę pana, za zakrętem.
No bo co zobaczę na horyzoncie, jak już się podniosę?
Tyle marzeń do spełnienia,, bylem tylko marzyć chciał.
Tyle kwiatów do wręczenia bylem tylko komu miał.
Tyle życia do przebrania, byle życie dało żyć.
Tyle grania balowania, byle chciał balować widz.
[Maleńczuk, Nie mogę Ci wiele dać...]
Subskrybuj:
Posty (Atom)