Bo nad głową latały mi dziś samoloty bardzo niepasażerskie.
Wojenka Lao Che
piątek, 20 marca 2015
piątek, 13 marca 2015
Nie powiem Ci, jak żyć, ale warto brać w swoim życiu czynny udział
Po styczniowym szoku, lutowej beznadziejności nadszedł
marzec, któremu nie pozwoliłam, by miał charakter. Stłamsiłam go nakazami. Moje
nakazy, tak jak wewnętrzne postanowienia, są zależne od zbyt wielu czynników, np.
tego czy zimno i piździ, więc musiałam sięgnąć po środki zewnętrzne. Pomyślałam
sobie, czego nie robiłaś nigdy? Z czego szydziłaś? Co Cię ciekawi? I jeszcze
parę innych pytań sobie zadałam.
I poszłam na siłownię. Tak, na pakernię, gdzie hardkorowe
koksy w każdy poniedziałek – międzynarodowy dzień robienia klaty – modlą się do
żelastwa stojącego, leżącego, unoszonego nad głową. Żałuję, że picie wódki na
siłowni jest pozbawione sensu, bo przed niektórymi wyczynami walnęłabym sobie
chociaż 25g, żeby zobaczyć to z innej perspektywy. A wygląda to zupełnie bez
sensu. Siadasz, sapiesz. Minuta przerwy. I tak jeszcze 2 razy. Przesiadasz się,
czy tam przekładasz, sapiesz. Repeat.
Intuicja mnie jednak nie zawiodła. Trafiłam na S. Taka
bardziej umięśniona Marylin Monroe w legginsach. Piękna, mądra i dobra. Ale bezlitosna... „Ja Ci mówię kiedy koniec!”
gdy oszukuję z powtórzeniami. „Gdzie
jest uśmiech?!”, gdy wyraz cierpienia na mej twarzy wzruszyłby nawet Putina, „Jeszcze
raz!” gdy leżę i mam drgawki.
To był bardzo dobry pomysł. Bardzo się rozwijam kulinarnie
pakując pudełka z odpowiednią ilością węgli i białek do pracy. Bardzo lubię jak
ktoś kieruje moim życiem z poważnym
uzasadnieniem, że to dla mojego dobra. Mam nadzieję, że w następnym życiu pójdę
do wojska zamiast na siłownię. Dyscyplina robi mi dobrze na głowę.
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Wielka dama znów tańczy sama
Nie ma tego złego...Obejrzałam dokument z Krystyną Feldman i jeszcze z Tadeuszem Konwickim.
Kot rudy.
Wielkiej damie na kolanie usiadł wielki, czarny kot.
Kot rudy.
Wielkiej damie na kolanie usiadł wielki, czarny kot.
Mruży
ślepia, liczy
złote łzy,dama gładzi go pod włos.
Poszła dola i niedola, poszedł smutek, srebrny pan.
Wielka dama okręciła szal, no i dalej, dalej w tan
Poszła dola i niedola, poszedł smutek, srebrny pan.
Wielka dama okręciła szal, no i dalej, dalej w tan
wtorek, 30 grudnia 2014
Umarł król niech żyje król
Gramy w miny, te z mimiki i te z
podkładanych słów, które wybuchają pod innymi słowami.
Mam marynowane korzenne śledzie,
pikantne, cytrynowo-miodowe kurczę
zostanie podane ze słodkimi pieczonymi ziemniakami, będzie pasta z tuńczyka z oliwkami
na krakersach, jeszcze brokuły z fetą i prażonymi pestkami i płatkami czosnku,
ciasto kruche maślane z kandyzowanymi orzechami.
Sama jestem siebie ciekawa, wciągnę
to wszystko czekając północy? Zastawię stół przed telewizorem, uroczyście
odpalonym z tej okazji, czy zaserwuję w porcjach po 100 gram.
W takich porcjach to chyba wódkę też można by… W sumie myślałam jeszcze o aromatycznych serach z kabanosami z Kredensu, ale teraz to już może być za wiele, skoro w finale prawdopodobny jest toast do lusterka.
W takich porcjach to chyba wódkę też można by… W sumie myślałam jeszcze o aromatycznych serach z kabanosami z Kredensu, ale teraz to już może być za wiele, skoro w finale prawdopodobny jest toast do lusterka.
Och tak dalece się nie rozumiemy
mówiąc o tym samym.
Ach jakżebym chciała wytrzymać w ślubach milczenia.
Papierowy księżyc z
nieba spadł
Z tyłu… głowy
W całej szczodrobliwości świąt, w wymyślaniu prezentów,
które ucieszą innych, w planowaniu czasu z innymi, w dbaniu aby inni zgodnie z
życzeniami byli zdrowi, szczęśliwi i bogaci w te święta, popadłam w przemożną
chęć zadbania
li i jedynie o własny tyłek. W przenośni i dosłownie.
W tej intencji zakupiłam nawet peeling o zapachu kwiatu
pomarańczy i balsam o zapachu błękitnej laguny i zamierzam wsmarować to
wszystko we własne jestestwo, by dosłownie tę dbałość poczuć. Można to nazwać
niedopieszczeniem, można złudzeniem dopieszczenia, a można nie nazywać, tylko
podziwiać. Można będzie podziwiać!
Tak wiem, noworoczne postanowienia o kant, nomen omen, dupy można rozbić, ale to są akurat postanowienia
staroroczne. Poparte doświadczeniem całorocznym, z którego wynika, że szczodrobliwość
i dbałość o innych można sobie wsadzić wiadomo gdzie, jeśli inni nie podzielają,
nie oddają, nie dbają. U Stuli „o obdarowywaniu” doskonale to podsumowuje. Równowaga
musi być i trzeba brać, gdy się daje i oddawać gdy się bierze, ale sobie samemu
też trzeba dawać i nie wiadomo czy najpierw, czy może na zmianę.
Ale zgodnie z postanowieniem, że skoncentruję się bardziej
na sobie i będę się czule pielęgnować - pozostawiam te rozważania na
kiedy indziej. Może od dupy strony będzie łatwiej to wszystko poukładać.
sobota, 22 listopada 2014
Babski blues
Lata mijają, a listopad jest zawsze bluesowy. Dum dum dum
duuummm…
Spotykamy się przy okazji serii jesiennych koncertów; grupa znajomych, różnie powiązana, a to byli
harcerze, a to ci, którzy chcieli być harleyowcami, a to paru innych…
Mój pierwszy chłopak, wczoraj z żoną, piękną drobną
kobietka, wykorzystując moment oddalenia tejże, pyta co u Babci i czy nadal
piecze drożdżówkę. No i co, złościć się mam, że to mu zapadło w pamięć z całych
6-7 lat bycia parą? Nie, bo on mówi, że żona jest zazdrosna wściekle o pierwszą
miłość (o mnie czyli). Babsko się śmieję głośno, ale on mówi, żeby ciszej, bo
będzie wojna w domu.
Mam wrażenie, że owszem byliśmy sobie pisani, ale właśnie na
tamte nastoletnie lata. Choć wciąż widzę, jaki to wartościowy gość. Dziś dzielą
nas lata i centymetry wzrostu.
Czy to możliwe, że jeszcze urosłam na studiach???
“When she walk that walk,
And
talk that talk”
[JLH “Boom boom”]
Subskrybuj:
Posty (Atom)